Niedawno dostałem bardzo interesującego maila, opisującego historię, która rozpoczęła się 30 września i trwa do tej pory. Sądzę, że najlepiej będę w stanie opisać to wszystko, cytując autora listu:
„W dniu 30 września 2010 podpisałem umowę o pracę z Krakowską firmą xxxx mieszczącej się na ul. Miodowej xx.
Przez pierwsze 2 tygodnie chodziłem do pracy. W dniu 11 października po przyjściu do pracy dowiedziałem się, że aresztowano właściciela i obowiązki przejmuje jego kochanka. W tym dniu
podbiła mi książeczki ubezpieczeniowe i powiedziała, że na razie nie ma dla mnie pracy, więc abym czekał na telefon. Na końcu miesiąca przyszedłem do biura, aby otrzymać zaświadczenie o zarobkach.
Wtedy doznałem szoku!!!!
Powiedziano mi, że ja nie pracuję w firmie i nie zarobiłem żadnych pieniędzy i do widzenia. Czekałem cierpliwie do 10 listopada na ewentualną wypłatę, ale nie doczekałem się. Poszedłem do PIP aby zgłosić całą sprawę i dowiedziałem się żeby poczekać jeszcze trochę. Więc czekałem tak do 14 grudnia 2010 i w dniu tym postanowiłem wypowiedzieć umowę o pracę w trybie dyscyplinarnym z winy pracodawcy za nie wypłacenia poborów.
Aktualnie jest sprawa w sądzie pracy. PIP przeprowadziła kontrolę w firmie xxxx i ze zdumieniem dowiedziałem się, że:
Ja tam nie pracowałem, że zabrałem jakieś narzędzia, a najważniejsze to fakt że pracodawca nie posiadał jakichkolwiek dokumentów mojego zatrudnienia a nawet umowy o pracę ze mną. Pracodawca sądził, że może podpisać umowę, potem wywalić ją do kosza. Dodatkowo zatrudnia osoby na lewo bez ubezpieczenia, aby zalegać lub nie wypłacać pensji.
A oto cytuje wypowiedź pracodawcy dotyczące tej sytuacji:
> w dniu 11 października podpisałam z p.xxxx umowę o prace
> w dniu 12 października p.xxx nie podjął pracy natomiast zabrał narzędzia i oddalił się z miejsca pracy
> w związku z powyższym w dniu 11 października rozwiązałam umowę o prace......”
Historia bardzo ciekawa, daje nam do myślenia, i przede wszystkim pokazuje mam, aby w takich sytuacjach się nie poddawać. Powinniśmy walczyć o swoje i dawać popalić ludziom chcącym wykorzystywać nas i innych pracowników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz